Plus czy minus? Dzyroo o "Jesteś Bogiem"!

„Jesteś Bogiem”, to żaden fenomen. Film ma więcej minusów niż plusów – uważa Dzyrooo z FPS. – Jeżeli moje dzieci chciałyby kiedyś pójść do kina na ten film, to zapytałbym: po co? Ten film nie ubogaca, nie wnosi niczego nowego.

Film „Jesteś Bogiem” wywołał niezły zamęt. Do kina poszli ludzie, którzy jeszcze dzień wcześniej nie mieli nic wspólnego z hip-hopem, a o Paktofonice nie wiedzieli niczego.

– Wszyscy tak zachwalają to „arcydzieło”, a moim zdaniem ten film pokazuje wielki dramat, pokazuje kolesia, który popełnia potężne życiowe błędy i to konsekwencje tych błędów doprowadzają go do śmierci. Oczywiście do jego śmierci przyczyniły się w ogromnym stopniu narkotyki, których rolę w filmie całkowicie pominięto. Chodziło pewnie o to, żeby pokazać bohatera nieskazitelnego. Fakt ktoś kto nie zna historii Magika po obejrzeniu filmu może mieć takie wrażenie ale według mnie to wrażenie jest mylne.

A Magik nie był takim nieskazitelnym bohaterem?

– Nie był żadnym superbohaterem. Owszem, jeżeli spojrzymy na niego jako na artystę, to pełen szacunek! Ale jeżeli oceniamy jego życie to już niestety jest znacznie gorzej. „Jesteś Bogiem” to według mnie mocno nadmuchana historia kolesia, który na własne życzenie przegrał swoje życie. I jeżeli moje dzieci chciały by kiedyś pójść do kina na ten film to chyba bym powiedział: po co? Ten film nie ubogaca, nie wnosi niczego nowego.

Ale to sprawnie i ciekawie opowiedziana historia. Młodemu człowiekowi może uświadomić jakie zagrożenia czekają na młodego artystę, pokazać że warto, mimo przeciwności, walczyć o swoje pasje, o to co kochamy. No i to, że nie warto przedwcześnie kończyć swojego życia, że za chwile może być lepiej.

– Jasne jeżeli spojrzymy z tej perspektywy to owszem wszystko co wypunktowałeś znalazło się w filmie, ale wydaje mi się iż zostało mocno przykryte negatywnymi aspektami życia czyli: zdradą, narkotykami czy chociażby podejściem „artystów” do nauki – ten aspekt jest wielce ciekawy bo z tego co słyszałem do kin chodzą wycieczki klasowe – i co z tego mają wynieść te dzieciaki? Przeświadczenie że nauka przeszkadza w życiu? Jak dla mnie bez sensu….

Tak naprawdę to historia opowiedziana z punktu widzenia Fokusa i Rahima…

– ..którzy teraz w wywiadach narzekają, że Paktofonika się za nimi ciągnie i tylko przez jej pryzmat są teraz oceniani. Prawda jest taka, że niestety w 2000 roku postawili sobie bardzo wysoko poprzeczkę i już więcej do niej nigdy nie doskoczyli. Może to ich tak naprawdę boli…?

Wychodzi z nich dwulicowość?

– Ja ich nie oceniam, ale coś tu nie gra skoro najpierw opowiadają, że ich to przytłacza, że już tym wszystkim rzygają, a tu zaraz wychodzi płyta „Pokahontaz” i tak naprawdę żadnej więcej promocji nie potrzebują aby sprzedać cały nakład. Niby tacy skrzywdzeni tą łatą Paktofoniki i wielce obrażeni na świat, a jak chciałem sobie kupić teraz płytę PFK to zorientowałem się że nagle ukazała się reedycja płyty, myślę – kupię. W dniu zakupu byłem 23-ą osoba na aukcji allegro, która zakupiła krążek, a kilka dni potem patrzę – 236 egzemplarzy sprzedane – no a gdzie trafia pieniądze? Zapewne do „przyjaciół” Magika, którzy jak pokazuje to „dzieło”, płynęli na jego plecach od początku. Przecież to ewidentnie widać że to on ciągnie ich do przodu (np. podczas nagrywek). Specjalnie zaznaczyłem cudzysłowem określenie „przyjaciół” bo ci którzy dobrze znają historię PFK wiedzą iż miedzy Fokusem i Magikiem mocno iskrzyło przed wydaniem płyty (co ciekawe – ten wątek został całkowicie pominięty w filmie).

Jedną z zalet filmu jest nostalgia mojego pokolenia za czasami, kiedy graliśmy w piłkę między blokami, a na bazarze można było kupić kasety Liroya, Wzgórza czy Kalibra.

– To prawda, ogromną (i chyba jedyną) zaletą tego filmu jest pokazanie obrazu tamtych lat – ciuchy, auta, podwórka, ludzie – fajnie jest wrócić do tych czasów. Chociaż to wrażenie omal nie legło w gruzach, kiedy to w scenie w aucie u Kozaka Magik wylewa piwo i Kozak sięga po… papierowe ręczniki z Biedronki… Albo scena, w której Magik wchodzi przez okno do swojej dziewczyny, a to okno ma plastikowe klamki. Nikt wtedy takich oczywiście nie miał.

Zaletą jest też chyba humor tego filmu. Pierwsza jego część jest naprawdę zabawna. To nieczęsto się zdarza w polskim kinie. Powoli zaczęliśmy przyzwyczajać się do „dzieł” pokroju „KacWawa"…

– Owszem. Inteligentnie wplątany wątek humorystyczny nikomu jeszcze nie zaszkodził ale generalnie film dla mnie ma więcej minusów niż plusów i powiem szczerze, że zaczyna mnie zastanawiać jego fenomen, bo on jak dla mnie fenomenalny nie jest. Reasumując temat mogę śmiało powiedzieć to, co wiedziałem i przed obejrzeniem filmu: „Magik wielkim artystą był” – nic więcej - tylko tyle.