Love Story: może być pięknie!

Wywiad z Magdą Frączek, liderką zespołu Love Story, której pierwsza płyta dotykała tematu czystości oraz Ryszardem Frączkiem, menagerem grupy, a prywatnie tatą Magdy.

Minęło już trochę czasu od premiery waszej debiutanckiej płyty „Talitha Kum”. Jak została przyjęta?
Magda: Ta płyta sprawiła, że w ogóle wyszliśmy do świata. Bardzo cieszymy się z tego, że została zaakceptowana przez słuchaczy. Z różnych stron napływają do nas opinie, że to dobra i dla wielu ważna płyta.
Ryszard: Często trafiają też do nas świadectwa. Ostatnio otrzymałem maila od młodej dziewczyny, która pisze, że mieszkała z chłopakiem, ale po naszym koncercie zrozumiała, że nie powinni dalej współżyć. Niesamowite, że to przesłanie, tak bezpośrednio trafia do człowieka.
Co sprawia, że przekaz dociera do młodych ludzi?
Ryszard: Myślę, że Magda ze swoimi tekstami trafiła w temat, który jest dla nas ważny, w temat grzechu. To nie prawda, że Love Story słuchają tylko młodzi ludzie. Tego zespołu słucha sporo osób w moim wieku i starszych.
Magda: Siłą tego zespołu jest to, że nie śpiewamy o tym, jak jest beznadziejnie, tylko o tym, jak może być pięknie. Nasza muzyka mówi o tym, że życie nie jest karą, ale przygodą, a może być pasją. Na przykład w piosence „Talitha Kum” przekaz jest bardzo prosty i czytelny. Również dzięki temu ta piosenka, chociaż jedna z najstarszych, wciąż do mnie przemawia. Zawsze ilekroć dzieje się coś złego, mówię sobie „talitha kum”, dziewczynko wstań.
Co nie zmienia faktu, że tematyka jest z gatunku trudnych…
Ryszard: Dla młodych to przesłanie jest pewną zagadką. Jak to? Być czystym do ślubu? Niesamowite! Dzisiaj, kiedy mówi się, że trzeba się sprawdzić, że nie kupuje się kota w worku… Słuchając tych piosenek wracamy do naszych błędów i szukamy wybaczenia, a jednocześnie wiemy, że nam wybaczono.
Magda: Bardzo ważne dla mnie było to, żeby być na tej płycie autentyczną, nie owijać w bawełnę, mówić o pewnych rzeczach wprost. Jest konkret, śpiewamy o czystości. To spotyka się z szacunkiem, to że nie kręcę, nie zaciemniam przekazu. Już Dostojewski powiedział, że „piękno zbawi świat” i rzeczywiście tak się stało, piękno zbawiło świat. Jezus jest piękny i czystość jest piękna.

Love Story, to nie tylko odważne teksty, ale także znakomite brzmienie i świetne aranżacje. Słuchając „Talitha Kum” czuć świeżość.
Magda: Te płytę stworzyli od strony producenckiej i aranżacyjnej profesjonaliści. Byli wśród nich ludzie, którzy nie są chrześcijanami. Trochę się tego na początku obawiałam, po czym stwierdziłam, że to właśnie tych ludzi dał mi Pan Bóg. Oni również są twórcami tej płyty.
Jest ktoś, kto szczególnie pomógł Ci przy tworzeniu krążka?
Bardzo wdzięczna jestem Leszkowi Łuszczowi, który zajmował się tą płytą od strony producenckiej. To profesjonalista, pracował ze świetnymi artystami. Działa na wielu artystycznych polach, spotyka się w swojej pracy i z muzyką awangardową i z muzyką pop. Przynoszę mu piosenki, niektóre z nich do niego trafiają, dotykają go, i wtedy jak dobry rzemieślnik doradzi, przekona że coś trzeba zmienić, poprawić. To właśnie z Leszkiem przygotowujemy kolejny krążek.
Nowa płyta to nie jedyna nowość w zespole. Macie również managera, którym Magda jest… twój tata.
Ryszard: Ludzie się pytają czemu się tego podjąłem, nie jest to łatwe, a bywa i nieprzyjemne, zwłaszcza, że mam dużo innych pasji. Zmusił mnie do tego niejako mój przyjaciel ks. Piotr Osiński. Powiedział mi, że warto ten czas, który mam, zainwestować dla Jezusa.
Jak to jest, kiedy menagerem zespołu jest tata?
Magda: Ścieramy się, ale myślę, że to jest ogromne szczęście że w ogóle mamy menagera, wcześniej działaliśmy bardzo amatorsko, a teraz kiedy tato zaczął się tym zajmować, stajemy na nogi. Dzięki tacie wieloma rzeczami w ogóle się nie muszę zajmować. Mam więcej czasu na to, żeby pisać piosenki, tworzyć, robić próby i koncentrować się na tym, jak ta płyta ma wyglądać twórczo, co jest dla mnie sytuacją nową i nie ukrywam, że komfortową.
Wciąż pojawia się watek nowej płyty. Uchylcie rąbka tajemnicy.
Magda: Nie wiem dokładnie, kiedy ta płyta się ukaże, ale wiem kiedy będziemy ją nagrywać – od kwietnia do czerwca. Singiel do płyty ukaże się w marcu i będzie dostępny w Internecie.
Ryszard: Ja ten zespół traktuję trochę tak jak swoją firmę – jak nie ma płyty, to nie ma sprzedaży, nie ma kampanii itd. Dlatego chciałem, żeby prace nad nowym materiałem się rozpoczęły. Zapytałem Magdę ile ma nowych piosenek, myślałem, że ma pięć, dziesięć piosenek, a ona odpowiada, że ma przygotowanych sto…

Co z tych stu piosenek wybrałaś? O czym będzie nowa płyta?
Będzie to płyta o kobietach, ale nie wyłącznie dla kobiet. Nie chce zdradzać za dużo, opisywać czegoś, co nie ma mieć żadnych didaskaliów. Chciała bym żeby każdy tę płytę przyjął po swojemu.
Pomysł na tytuł?
Magda: Duch Święty to jest największy artysta, potrafi sklecić wszystko w jedno. Dlatego singiel, który pojawi się w marcu będzie nosił tytuł „Effata”, co znaczy „otwórz się”, a więc kolejne słowa z Pisma Świętego. Mam nadzieję, że będzie to nowy rozdział w twórczości zespołu.
Chyba cały zespół działa na zasadzie odpowiedzi na to wezwanie „effata”?
Magda: Tak i wchodzimy do tych kolejnych pomieszczeń, do których drzwi uchyla nam Bóg. Dzięki tej otwartości wszystko jest zdecydowanie prostsze. Tematy do tekstów przychodzą bardzo naturalne, są efektem tej otwartości.
Płyta o kobietach. To może znaczyć wiele.
Nasz nowy krążek ma być jasnym głosem kobiety, która opowie się za dobrem, pokaże swoje stanowisko w relacjach pomiędzy kobietami, a mężczyznami. To nie będzie płyta, która tę tematykę będzie poruszała powierzchownie, chcemy wejść również w świat ducha, pójść głębiej, zmotywować do przemyśleń i przewartościowania swojego stanowiska. Płyta ma być także obrazem współczesnej kobiety, dać odpowiedź na to, co się w niej kryje i o co chodzi w kobiecości. Będzie też trochę o tym, dlaczego jesteśmy takie, a nie inne, momentami bardzo wkurzające, z drugiej strony piękne, a jednocześnie irytujące.
Rozumiem, że piosenek będzie sto?
Magda: (śmiech) Piosenek będzie jedenaście. Oczywiście można by nagrać ich więcej, ale chcemy po prostu dokonać trafnego wyboru, sprawić, że ta płyta będzie pewną całością.
Na ile Ty, a na ile Leszek Łuszcz ma wpływ na tę płytę?
Magda: Wczoraj mieliśmy spotkanie i nie było momentów ciszy. Mam wrażenie, że się rozumiemy, mamy dużo pomysłów, bardzo mu ufam jako profesjonaliście.
Druga płyta dla artysty jest najtrudniejsza. Pierwsza, albo będzie klapą, lub nie, przyjmie się, albo słuchacze ją odrzucą. I nic się nie dzieje. Na druga patrzą już w kontekście sukcesu pierwszego krążka i robi się trudniej.
Magda: Rozmawiałam o tym wczoraj z Leszkiem i powiedział mi, że druga płyta musi być mocna, ale potem posłuchał piosenek i stwierdził, że będzie ok. (śmiech)

Zespół Love Story nagrał ostatnio również teledysk.
Ryszard: Magda powiedziała, że trzeba nagrać, to nagraliśmy. Ja całe szczęście w nim nie wystąpiłem. Teledysk zrobiliśmy w Warszawie z ekipą Adama Bajerskiego, to m.in. człowiek współodpowiedzialny za „Ojca Mateusza”. Te ekipę pomógł nam zwerbować Romek Horodycki z ELOHIMu, za co mu serdecznie dziękujemy. Dla mnie ten teledysk jest bardzo trudny. To piosenka „Mayday”, w której Magda gra kobietę ulicy. Ucharakteryzowano ją tak, że dla ojca to jednak jest ciężkie przeżycie.
Pan by to zrobił inaczej?
Ryszard: Pewnie, wypłynąłbym na morze i tam na statku nakręcił cały materiał, no ale scenariusz pisała moja córka więc jak zwykle nie miałem nic do gadania… Musiałem jedynie uregulować rachunki (śmiech).
Magda: Ten teledysk to uwieńczenie naszej pracy nad pierwszą płytą. Ciężko dzisiaj mówić o profesjonalnym zespole, który nie ma jakiegoś klipu. My też chcieliśmy coś takiego w swoim dorobku posiadać. Na plan zaprosiliśmy każdego, kto chciał przyjść, ponieważ w teledysku mamy też sceny koncertowe. Bardzo ciekawym doświadczeniem dla mnie był moment, kiedy wszyscy byliśmy razem na scenie. Czułam wtedy, że jest jednak tylu wspaniałych ludzi, którzy myślą tak jak my. Czasem na koncertach czuje, że słowa „odbijają się” od słuchaczy, trafiam na pewien mur niezrozumienia, a tutaj odwrotnie, to wielka nagroda. Ci ludzie są wspaniali, chociażby młodzież z fundacji „Otwarte Serce” siostry Urszuli Głowackiej, dwójka z nich zagrała w teledysku główne role.
Podobno wasza płyta powalczy o Fryderyka?
Ryszard: Tak, znaleźliśmy się w dziale religijnym „pop” (śmiech)

Łukasz Jacek Sośniak
kontakt: lukaszjaceksosniak(at)gmail.com
blog: www.blog.zinnejbeczki.pl
blog foto: www.blog.lukaszsosniak.com

wywiad ukazał się na łamach Katolickiego Tygodnika „Niedziela”: