WSZYSTKO MOŻE SIĘ UDAĆ
foto: Radosław Czarnecki

WSZYSTKO MOŻE SIĘ UDAĆ

O przekraczaniu własnych możliwości, podnoszeniu się z upadków i czekaniu na szczęście z Urszulą Bednarczyk, wokalistką i basistką  zespołu BeU, rozmawia Monika Maśnik

Dlaczego właśnie gitara basowa?

Bas zawsze mnie fascynował, ale wydawało mi się, że bardzo trudno na nim grać i w dodatku trzeba mieć duże ręce. Tymczasem firma pewnego znanego basisty wyprodukowała gitary o rozmiarze ¾  i okazało się, że na tym wynalazku mam szansę czegoś się nauczyć (na normalnym basie nie sięgam do końca gryfu). Kiedy zaczęłam ćwiczyć, okazało się, ze przychodzi mi do głowy dużo pomysłów, dość prostych warsztatowo, ale – jak to mówią basiści – „grooviących”. Od tej pory linia basu to bardzo ważna część moich piosenek. Jest  jeszcze jedna okoliczność – wiadomo, że bardzo trudno grać jednocześnie na basie i śpiewać, dlatego, że zazwyczaj są to różne rytmiki. Trzeba nauczyć się realizować jeden rytm (melodię i tekst), śpiewając, a rękami grać inny... To trudne i wymaga wielu ćwiczeń, ale ... możliwe!  Mnie kiedyś mocno stresowało samo śpiewanie, ale od kiedy śpiewam i gram jednocześnie, to się zmieniło. Mojemu mózgowi po prostu brakuje mocy obliczeniowej na generowanie obaw... Może to jest właśnie dobry sposób dla nieśmiałych, zalęknionych i słabych: ćwiczyć się w robieniu czegoś, co wydaje się  przekraczać nasze możliwości, próbować: upadać i ćwiczyć podnoszenie się z upadku. Z Bożą pomocą wszystko może się udać.

Podobno w przezwyciężaniu lęków pomogły Pani rekolekcje o. Szustaka „Garnek strachu”?

Tak, rzeczywiście, nie tylko „Garnek strachu”, ale i „Pragnij” o rozeznawaniu powołania –  były dla mnie przełomowe. Każdy, kto w jakiś sposób zajmuje się dziedzinami artystycznymi, ma za sobą jakąś edukację, w jakimś stopniu boi się oceny: tego, że  zaprezentowane przed ludźmi emocje nie spotkają się ze zrozumieniem, że forma zostanie skrytykowana, że nasze umiejętności są niewystarczające. Nie ma ścisłych kryteriów i przepisu na dobrą piosenkę, każdy twórca poszukuje własnego sposobu i czasem spotyka się z aprobatą, a innym razem z krytyką. Artyści to zwykle ludzie wrażliwi i ja się bałam, że się po prostu skompromituję i wyjdzie na jaw, że nic nie umiem i nic nie wiem.

Zaśpiewałam tak w „Niech zstąpi Duch Twój” i...  lęk zlokalizowany i nazwany przestał mnie paraliżować, Duch Święty zadziałał we mnie. Zrozumiałam dzięki historii Gedeona z „Garnku strachu”, że Pan Bóg chce, abyśmy służyli mu bez względu na nasze słabości, a On zajmie się resztą, trzeba zaufać. Gedeon wielokrotnie się Panu Bogu wykręcał, ale ostatecznie odniósł zwycięstwo, kiedy wreszcie wykonał Wolę Bożą. O. Szustak komentuje historię Gedeona, proponując ćwiczenie: „Poszukajcie takich kilku największych obaw do zrobienia czegoś. I potem zróbcie proste ćwiczenie: zadajcie sobie pytanie, co fantastycznego tam się czai. Nie pytanie, czego tam się boicie, bo to jest bardzo łatwo zlokalizować (...) Spróbuj sobie nazwać, (...) jaka fantastyczna perspektywa jest za tym strachem. I jak znajdziesz tę fantastyczną perspektywę, idź tam! Nawet, jeśli masz tylko trąbkę i pochodnię. Nie masz miecza. Idź tam! Największe rzeczy, jakie macie do zrobienia w życiu, są schowane za wszystkimi  największymi strachami, jakie macie...”. Trzeba jeszcze dodać, że historia Gedeona kończy się bez happy endu: jego upadek zaczyna się tam, gdzie jego sukces: kiedy popada w pychę i przeświadczenie o własnej mocy, przestaje słuchać Boga i służyć Mu. Porażająca lekcja.

Ma Pani ulubiony cytat z Pisma Świętego?

Ostatnio poraziła mnie końcówka opisu wypędzenia kupców ze świątyni przez Pana Jezusa: „Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje” (.J 2, 13 - 15). Świadomość, że nawet w największej samotności wśród ludzi, zawsze jest Ktoś, kto zna nasze serce, jest niesamowita. To podniesienie do godności dziecka Bożego, ustanowienie bliskiej relacji. Ale także świadomość, że sami siebie możemy oszukiwać, ale Pana Boga nie, bo On wie o nas wszystko. On zna nasze życie i w każdym momencie pozostawia do Siebie otwarte drzwi, przerzuca most do Siebie nad każdą naszą przepaścią. Nawet jeśli sami siebie nie rozumiemy, warto walczyć ze swoim sercem i umysłem o ufność Bogu, bo tylko On zna sens naszego życia, nasze powołanie.

Miałam w życiu taki moment nawrócenia (oczywiście,  nie własnymi siłami, Pan Bóg tak poskładał mój życiorys): po odejściu od konfesjonału zaczęłam słyszeć Słowo Boże i odczuwać je jako adresowane bezpośrednio do mnie. To był dla mnie punkt zwrotny, ale jednocześnie  bardzo trudny moment w moim życiu. Usłyszałam wtedy Osiem Błogosławieństw, a w kazaniu ich interpretację:  Pan Bóg doświadcza nas, chce, żebyśmy byli silniejsi, bo planuje dla nas wielkie zadania. To był dla mnie przełom. Od tej pory zaczęłam sama czytać Ewangelię, przygotowywać się do niedzielnej Eucharystii i szukać pokrzepienia w Słowie Bożym. I realizować rzeczy, których pragnęłam, ale nie miałam na nie siły i odwagi. Działa! Większość z moich piosenek zawiera wplecione drobne cytaty z Pisma Św., są one często punktem wyjścia do tekstu albo punktem docelowym: zaczynam pisać o swoich emocjach, przeżyciach, a później  w ten świat wkracza Bóg i zmienia wszystko.

      Czy ma Pani idola? A może jakaś postać biblijna jest inspiracją?

Jest kilka postaci , które są mi bliskie ze względu na swoje człowieczeństwo, charakter – np. święty Piotr i Paweł. Nie zapominajmy, że powołani zostali grzesznicy: słabi, wątpiący, tchórzliwi albo zbyt zapalczywi. Dzięki nim lepiej rozumiem ludzką naturę, wiarę. Wyjątkowa jest postawa Maryi, jej „niech się stanie”, każda kobieta powinna się z tym zmierzyć. W totalnej ufności Bogu wtedy, gdy wszystko już obmyśliłyśmy, zaplanowałyśmy, zmanipulowałyśmy kilkoro ludzi, uknułyśmy intrygę po to, żeby udał się NASZ plan. A to ma być Boży plan. A największą sensacją Ewangelii jest Pan Jezus, cichy i pokorny, pełen mocy, Zmartwychwstały. Kocham Go. Uwielbiam.

Jaką życiową mądrością mogłaby się Pani z nami podzielić?

To nie moja mądrość, usłyszałam to kiedyś od spowiednika: Pan Bóg chce, abyśmy byli szczęśliwi. Ale czasami na szczęście trzeba poczekać, albo na nie zapracować. Od siebie dodam, że najlepiej czekać, pracując.

Dziękuję za rozmowę!

Urszula Bednarczyk jest wokalistką i basistką zespołu BeU, który od tygodni plasuje się na pierwszych miejscach radiowej Listy z Mocą, zdobywając przy tym rekordową ilość głosów. W kwietniu 2015 zespół wystąpił podczas koncertu Debiuty. Wspólną płytę BeU i Good God można pobrać w postaci darmowego mp3: http://cyfrostudnia.pl/produkt/droga-ocalenia-good-god/