Alijah – W Jego Sercu

Wieczór „W Jego Sercu”

Wczorajszy wieczór spędziłam „W Jego Sercu”. Bukiet kwiatów, kolacja przy świecach, romantyczna atmosfera… Niestety. Nic z tego. A miało być tak pięknie…

 

I było! Wraz z zespołem „Alijah” i ich debiutancką płytą „W Jego Sercu” ulatywałam w przedsionki Najwyższego. Nie mogło być inaczej – nazwa grupy po hebrajsku oznacza „wznosić się”. To kierunek, ku któremu podąża każdy człowiek chcący uwielbić swojego Stwórcę i Pana.

Projekt „Alijah” rodził się w bólach, sami artyści przyznają, że niejednokrotnie sprowadzał ich na ziemię, a przyjaźń wystawiał na próbę. W końcu, po czterech latach wytężonej pracy, 8 września 2011 roku oddali w ręce słuchaczy krążek. Każdy z nas może teraz przekonać się, iż ważne (i piękne!) inicjatywy powstają w katuszach.

Wszystko zaczęło się cztery lata temu w Gródku nad Dunajcem podczas warsztatów muzycznych „Strefy Chwały”. Rekolekcje, spotkania i wyjazdy jednak zbyt szybko się kończą i pozostawiają niedostatek pozytywnych emocji.  Po powrocie do domu warsztatowicze postanowili kontynuować przygodę i swoją muzyką oddać chwałę Bogu.

Zaangażowani w projekt ludzie przychodzili i odchodzili, niezmienna została „grupa trzymająca władzę”: absolwentki wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach Katarzyna Lampert i Dorota Zaziąbło oraz Paweł Kurz, gitarzysta zespołu „Anty Babilon System”. W tworzeniu debiutanckiej płyty udział mieli także ich przyjaciele: Jakub Kwaśniak, Wojciech Gąsior, Kamil Cudzich. Gościnnie w chórkach wystąpili m. in. Andrzej Lampert i Gabrysia Rudawska-Gąsior.

Debiutancka płyta zawiera dwanaście utworów. Liczba ta oznacza w Biblii obejmujący wszystkich, doskonały porządek Boży. I tak widzimy dwanaście pokoleń Izraela, dwunastu Apostołów i liczbę dwanaście występującą w opisie Nowego Jeruzalem. Trzon płyty stanowią psalmy zaczerpnięte ze Starego Testamentu, spinają ją natomiast dwa nowotestamentalne hymny – radosny Maryjny „Magnificat” i proroczy „Benedictus”.

Krążek został przemyślany i dopracowany zarówno w warstwie brzmieniowej, jak i wokalnej. Dbałość o szczegóły słychać od pierwszych taktów, aż po ostatnie dźwięki. Szczególną uwagę zwracają dwa psalmy – 117 i 102. Rockowe rytmy łączą się w nich z delikatnością kwartetu smyczkowego. To moja ulubiona dyfuzja – delikatne i ostre. Do całości krążka trudno dopasować określoną stylistykę muzyczną, z pewnością odnajdziemy i soul, i pop.

Płyta tworzy przyjemny dla ucha harmonijny, zwarty układ. Jednak po jej wielokrotnym przesłuchaniu nie mogłam przypomnieć sobie żadnej frazy muzycznej w niej zawartej! Po głowie chodziły utwory innych wykonawców słuchane kilka dni wcześniej. Usilne próby sięgnięcia pamięcią do płyty „W Jego Sercu” pełzły na niczym. Wniosek? Wymaga uwagi i skupienia. Nie jest to krążek do włączenia przy sprzątaniu. Lepiej usiąść z filiżanką ciepłej czekolady i kontemplować myśli w nim zawarte.

Odnoszę niestety wrażenie, że płyta nie dotrze go szerszego kręgu odbiorców. Kawałek dobrej, profesjonalnej muzyki z wartościowym tekstem po raz kolejny pozostanie w wąskiej grupie słuchaczy. Sporo czasu poświęciłam na odszukanie informacji o zespole, ich debiut odnotowały nieliczne serwisy zajmujące się muzyką CCM, w każdym z nich powtarzało się to samo. Iskierką nadziei jest internetowa dystrybucja krążka. W jednym ze sklepów muzycznych nakład CD powoli się wyczerpuje. Z pewnością jest to zasługa znakomitych muzyków i pięknych utworów. Płyta potrzebuje jednak więcej promocji – niech postronni wiedzą, że Bogu należy się to, co najlepsze i najpiękniejsze.

autorka: Marzena Dura

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Artykuły powiązane