Bartek Jaskot Witek Góral – ChwalMY DziękujMY

W lekkim powiewie (s)pokoju

 Macie czasami „sądne dni”? To takie, w których budzik dzwoni zbyt późno, ulubione ciuchy bezładnie leżą na stercie ubrań do wyprasowania, obiad wydaje niemiłą woń spalenizny, a na najbliższych patrzymy wilkiem? Tak w skrócie wyglądało ostatnie dwanaście godzin mojego życia. Wraz z nastaniem zmierzchu miałam ochotę „wsiąść do pociągu byle jakiego…”.

Z braku możliwości technicznych (na mojej stacji pociągi zatrzymują się dwa razy dziennie) udałam się w podróż muzyczną. Pojazd o nazwie „ChwalMY DziękujMY”, całkiem sympatyczni konduktorzy – Bartek Jaskot i Witek Góral. Cel: dziękczynienie Najwyższemu. Dość, wszak nie u każdego PKP wywołuje przyjemne skojarzenia.

 Krążek wrzuciłam do odtwarzacza nie bez powodu – płyta jest niesamowita, kieruje wzrok wyżej, dalej, głębiej. Zmusza do refleksji, odpoczynku, (s)pokoju. Otwierające płytę „Hintro” stanowi łagodne przejście między tym, co zajmowało nas sekundkę wcześniej, a poetyckimi rarytasami przygotowanymi na danie główne. Działa na zasadzie aperitifu, zaostrza apetyt i sprawia, że z niecierpliwością czekamy na więcej. Mocną stroną tego projektu jest bez wątpienia muzyka – jak zawsze u naszych bohaterów świetna, odbiegająca (całe szczęście!) od standardów lansowanych przez media. Egzotyczne instrumenty Cajon i darbuka nadają ciekawe rytmy – momentami chciałoby się wstać z fotela i tańczyć. Mnie jednak zachwyciło brzmienie gitary: łagodne, bezpieczne, skąpane w słońcu (wiecie o co mi chodzi?. Podczas słuchania stanął mi przed oczyma obraz Boga objawiającego się Eliaszowi w szmerze łagodnego powiewu.

 Warstwie brzmieniowej żadną miarą nie ustępuje treść wypełniająca poszczególne utwory. Mamy do czynienia z poezją najwyższej próby, wszak odnajdziemy tekst samego Jana z Czarnolasu! Chłopcy, choć młodzi, garściami czerpią z pieśni tradycyjnych i serwują je w nowych, współczesnych aranżacjach.

 Nie można napisać wszystkiego, podobno lepszy niedosyt niż przesyt. W celu zaspokojenia muzycznego głodu zapraszam do wysłuchania najnowszej płyty Bartka Jaskota. Gdy po raz pierwszy zabrzmiała w moich uszach, chciałam, by trwała najbliższe kilka godzin. Gdy odtwarzacz dał znać o końcu płyty dziwiłam się, że to już. Trzeba włączyć ją raz, i jeszcze jeden i jeszcze, i jeszcze… Świetna do osobistej adoracji, wspólnotowej modlitwy i zwyczajnego wyciszenia.

 autorka: Marzena Dura

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Plus P.S. Łukasza :)

Razem z płytami Bartek przysłał tez do nas swoje wizytówki. Na nich, oprócz oczywistych danych kontaktowych, miniaturki wydanych płyt i dwa miejsca na kolejne krążki. Plan godny podziwu: co rok – płyta. Do naszych rąk trafił właśnie krążek zaplanowany na rok 2011 „Chwalmy Dziękujmy”. Po krążku „FPS-ów”, „Gospel Rain” i „TGD” to kolejny jubilat. Tak, tak… to już 10 lat odkąd Bartek Jaskot regularnie pojawia się z nowymi materiałami na krążkach i z gitarą Witka Górala na koncertach. Gratulujemy i pozdrawiamy!
Cecha charakterystyczna dla Bartka Jaskota i Witka Górala na najnowszym krążku pozostaje bez zmian – świetna muzyka. „Hintra” słuchałem wiele razy i pewnie jeszcze nie raz sobie posłucham. Oprócz znakomitego brzmienia gitary na płycie pojawiają się także instrumenty dla polskiego ucha dość egzotyczne. Ireneusz Folusz podkręca te brzmienia dzięki takim instrumentom jak cajon, czyli perkusyjny instrument wymyślony przez afrykańskich niewolników na kontynencie amerykańskim w Peru, czy darbuka, bliskowschodni bęben kielichowy o bardzo donośnym brzmieniu.
Druga cecha muzyki Bartka i Witka, również w najnowszym materiale zachowana, to kraina łagodności najwyższej próby. Wszyscy krzyczą, próbują być widoczni i rozchwytywani przez plotkarskie gazety, zrobią naprawdę wiele żeby anonimowy dziennikarz poświęcił im pięć minut i wystukał na klawiaturze swojego kompa kompromitującą ich notkę. To bardzo smutne. Dlatego tym bardziej cieszy kolejna płyta Bartka Jaskota i Witka Górala, którzy po prostu robią swoje, grają i śpiewają to, co im w duszy gra, nie goniąc za króliczkiem sławy i mamony (choć znając życie grubsza kasa by się przydała).
Bez zmian także bardzo wysoki poziom poezji, która zasiliła warstwę tekstową najnowszej płyty. Od hymnu autorstwa Jana Kochanowskiego („Czego chcesz od nas Panie”), przez teksty tradycyjne („Króla wznoszą się znamiona”), aż po Monikę i Stanisława Dziurlikowskich („Chwała”).
I wreszcie na koniec: klimat, również bez zmian, jak zawsze znakomity. Można pięknie śpiewać, grać na egzotycznych instrumentach, nawet być oryginalnym i bardzo szczerym, ale jednocześnie słabym grajkiem. Bez „tego czegoś” nie ma muzyka i muzyki. Bartek Jaskot i Witek Góral mają niezwykły dar kreowania klimatu modlitwy i spotkania. Są w tym naprawdę znakomici i to jest największa siła tego krążka.

autor:  Łukasz Sośniak

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.