Love Story - Talitha Kum

 

Bóg jest w twoim łóżku

Na początku usłyszałem, że pojawiła się jakaś płyta o seksie. Cóż, pomyślałem, takich płyt ukazuje się pewnie codziennie na świecie kilkaset, nic w tym dziwnego. Zdanie zmieniłem dopiero kiedy posłuchałem. Bo to nie tak, że to płyta o seksie. To płyta o miłości.


Młodzi ludzie wpatrują się dziś w ekrany telewizorów i monitory komputerów w poszukiwaniu teledysków Miley Cyrus, Rihanny, Lady Gagi czy Christiny Aguilery i innych pięknych i sławnych. Muzyka, która do nich trafia to najczęściej popowa „sieczka” z dodatkiem golizny. I to golizny coraz bardziej bezczelnej i wulgarnej. Pewnie oburzycie się teraz i powiecie, że jestem średniowiecznym zakutym łbem i nie doceniam piękna kobiecego ciała. Doceniam, proszę mi uwierzyć, ale umiem je (piękno oczywiście a nie ciało) odróżnić od pornografii i epatowania gołymi tyłkami w celach czysto marketingowych. Działa dziś bardzo prosty mechanizm. Goły tyłek równa się większemu zainteresowaniu młodych odbiorców, a większe zainteresowanie to większa sprzedaż.
Dlatego tak bardzo cieszą mnie płyty takie jak ta przygotowana przez Magdę Frączek i spółkę. Okazuje się, że w ciekawą formę artystyczną, atrakcyjną dla młodego odbiorcy, można ubrać treści o miłości, czystości i podstawowych dylematach młodego człowieka. Bez rynsztokowych wulgaryzmów w stylu Slums Attack czy wypinania się na scenie jak Doda.
Utwory na płytę „Talitha Kum” nie powstały w krótkim czasie, podczas jednej sesji. – Dzisiaj być może napisałabym to inaczej – mówi Magda Frączek. – Ale wiem, że przekaz działa, że budzi zainteresowanie młodych ludzi, rodzi oddźwięk, ma na nich jakiś wpływ i dlatego wciąż to śpiewamy – dodaje. – Czasem widzę, że publika jest zszokowana, kiedy w piosence „Talitha Kum” padają słowa „ta mała szmata sprzedaje się wieczorem”. Oburzać można się na wszystko, mamy to w Polsce opracowane do perfekcji. Czemu w takim razie nie oburzamy się na tę rzeczywistość, o której śpiewa Love Story ale na teksty, które o niej mówią? Bo czy nie jest właśnie tak, że wiele dziewczyn szmaci się i sprzedaje za komórkę, ciuch czy nawet przelotną chwilę zainteresowania?…

 

– Jestem przekonana, że powinnam śpiewać o czystości – mówi Magda. – To temat jeszcze nie do końca odkryty, wyczerpany w warstwie sztuki, która jest o tyle ważna iż przemawia do naszej wrażliwości. Kwestia seksu, zwłaszcza w ujęciu katolickim, jest dziś często widziana jako coś „moherowego”. I chociaż nie wpuszczono ich na jeden z festiwali chrześcijańskich z piosenką „Talitha Kum”, to komentarze słuchaczy są jednoznacznie pozytywne: „Nigdy nie słyszałam, żeby ktoś mówił o tym w ten sposób”, zwierza się dziewczyna po koncercie. – Często widzę podczas koncertów ludzi, którzy słuchając tych piosenek ocierają ukradkiem łzy, widzę ludzi autentycznie zasłuchanych i zainteresowanych, którzy klaszczą i próbują włączać się w śpiew – mówi Dawid Jaszczyszyn z Love Story. – To oznacza, że przekaz do nich trafia.
Teksty trafiają do młodych ludzi ponieważ są do bólu autentyczne i bardzo dojrzałe. – Nie opowiadają o ludziach z serialu, poznałam ludzi o których śpiewam – mówi Magda. – Poza tym posługujemy się dosadnym językiem, którego używają młodzi ludzie, to pozwala się zrozumieć.
Piosenki robią wrażenie gdyż słuchając ich nagle zdajemy sobie sprawę, że Bóg też stworzył seks, co być może nie jest tak bardzo oczywiste jak być powinno. – Asekurujemy Boga od tego co jest naszym życiem – mówi Magda. Tymczasem teksty „niesione” przez rewelacyjną muzykę na płycie „Talitha Kum” te asekurację niszczą, zmuszają do przemyślenia nie abstrakcyjnych, oderwanych od rzeczywistości filozoficznych formuł, ale tego co dziś, dokładnie teraz dzieje się w moim życiu. – Pan Bóg jest w kościele, kiedy modlę się na różańcu, kiedy jestem na mszy, ale jest też w moim łóżku – dodaje Magda.
Również w warstwie muzycznej Love Story to górna półka. Muzyka napisana przez Magdę Frączek, Anne Grygiel, Rafała Hajdugę i Szymona Madeja brzmi świeżo i w porównaniu z wieloma zespołami ze sceny chrześcijańskiej całkiem odkrywczo. W połączeniu z dziewczęcym głosem Magdy i ciekawym w formie przekazem płyta „Talitha Kum” to jak dla mnie jedna z najlepszych płyt roku. – Na jednym z ateistycznych portali napisano, że nasz zespół jest ideologicznie niebezpieczny ale na tyle dobry, że słuchanie nas to nie siara – śmieje się Magda. Pierwszy raz zgadzam się z ateistycznym portalem.