Arete - Płyta o miłości i… nie tylko...

Trubadurzy? A może to młodzieniec śpiewa, by zdobyć ukochaną? Jedno jest pewne – zespół  „Arete”  i jego najnowszy krążek zatytułowany „Wędrujemy” to prawdziwa romantyczna poezja – Jerzy Struk dedykuje tę płytę swojej żonie. Utwory wykonuje autor oraz Katarzyna Kasprzak i gościnnie Krzysztof Antkowiak.

Wspominam o balladach średniowiecznych, ponieważ ta płyta jest utrzymana właśnie w takim klimacie. Poezja śpiewana lub – jak inni wolą – śpiew duszy, to dla artysty gatunek wysoce ekshibicjonistyczny. Może dlatego ta muzyka jest tak dobra? Czuć w niej emocje i szczere odruchy serca.

Czy jest to materiał do wielokrotnego słuchania? Czy po n-tym razie nie będziemy mieli dosyć miłosnych ballad i jednolitej tematycznie nuty? Rzeczywiście po jakimś czasie robi się trochę mdło i za słodko. Krążek broni się jednak poszczególnymi utworami, które nie tracą na jakości w moich uszach.

Wśród utworów na wyróżnienie zasługuje typowy miłosny song zatytułowany „A kiedy będziesz moją żoną”. Tekst piosenki pochodzi z wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmajera. To nie pierwsza piosenka napisana do tego tekstu, ale zdecydowanie najlepsza. Większość kobiet chciałaby ją usłyszeć w wykonaniu…swojego męża. Dlatego, drodzy panowie, niech ta płyta będzie dla was inspiracją.

Oprócz wątku męsko-damskiego w pieśniach pojawiają się także kwestie przemijania, sensu życia i modlitwy – naszej relacji z Bogiem. Bez tego każda nasza relacja z drugim człowiekiem byłaby skazana na porażkę.

Uwagę zwraca także utwór „Duchu Święty, przyjdź”. Zawsze miałam słabość do damso-męskich duetów. Równie interesująca jest też „Afirmacja” – to piękna poezja recytowana przy muzycznym tle.

Generalnie na płycie znajduje się 16 utworów, co daje około 63-ech minut przyjemnego słuchania. Jest to płyta dobra na każdą okazję jako swego rodzaju „umilacz”. Całość dopełniają świetne wokale i inteligentne ale oszczędne muzyczne tło.

„Wędrujemy” to druga płyta zespołu „Arete”. Światło dzienne ujrzała w kwietniu 2012 roku. Nazwa zespołu oznacza męstwo i cnotę. Te słowa znakomicie oddają charakter samej płyty, która opowiada o życiu jako wędrówce i miłości, której wciąż musimy uczyć się od nowa.