Trochę wiosny w zimie

„Tylko z Tobą chcę ciepłą pić herbatę z miodem, a na deser jeść budyń z gwiazd” –choć nie każdy lubi herbatę z miodem, to budyń z gwiazd brzmi całkiem zachęcająco i bardzo apetycznie. Najnowsza płyta Wioli Brzezińskiej „A2” to krążek idealny na zimowe wieczory. Choć jego tytuł kojarzy się bardziej z nazwą autostrady niż ze słodkim napojem, to zawartość CD nastraja zdecydowanie pozytywnie. Niektóre utwory sprawiają, że chciałoby się przenieść w wyobraźni na wiosenną łąkę z kwiatami.

Na początku płyta mnie rozczarowała. Utwory wydały mi się nieciekawe, wręcz nijakie i nudne. Dopiero słuchając raz za razem dotarłam do pozytywów. Urok tej muzyki odkrywa się z czasem – piosenki Wioli domagają się zainteresowania i uwagi. Oczywiście można słuchać tych kawałków podczas prania czy prasowania, ale wówczas nie dotrzemy do tego, co w tej płycie najfajniejsze – do treści.

Wiola to artystka, która nie pozwala sobie na nagrywanie piosenek o niczym. Nawet jeśli nie są to utwory jednoznacznie zadeklarowane jako religijne, to jednak teksty nigdy nie są błahe – zawsze odzwierciedlają duszę artystki, a ta – choć zamieszkuje niewielkie ciało – szybuje wysoko. Tym razem jest podobnie. Piosenki na „A2” są jak miód – osładzają i dopieszczają. Przyda się to bardzo zwłaszcza teraz, gdy nie omija nas zimowa chandra. „A2” to solidny zbiór piosenek o odnajdywaniu siebie i sensu swojego życia.\

Słowa są na „A2” kluczowe. Tym bardziej denerwujące jest to, że w niektórych utworach zwyczajnie ich… nie słychać. Trudno ocenić czy jest to wina producenta, realizatora czy samej artystki, ale wada wydaje się dość poważna i – jeszcze raz to napiszę – wkurzająca. Do głowy przychodzi jedna myśl: a może to tak miało być! Chcesz usłyszeć słowa? To siadaj, bierz do ręki herbatę i słuchaj! Skoncentruj się, zatrzymaj na chwile, po co i gdzie znowu biegniesz? Specjalnie dla niecierpliwych i zabieganych powstała książeczka dołączona do płyty. Znajdziecie tam, drogie leniuchy, słowa wszystkich utworów.



Gatunkowo płyta jest bardzo zróżnicowana. Można znaleźć tu brzmienia country, nieco folku, trochę rocka i oczywiście popu. Jest nawet także coś dla miłośników rapu! Wejścia chórku stanowią ciekawy akcent dopełniający całość i dodający utworom charakteru. Mimo różnorodności stylistycznej całość jest w miarę spójna. Nie ma na krążku tak zwanych „wystawaczy” – utworów, które sprawiają wrażenie dodanych na siłę. Ogólnie muzyka na płycie nastraja sielankowo i wiosennie. Trudno też wybrać najlepszy z czternastu kawałków wytłoczonych na CD. W każdym jest coś, co może się podobać: tekst, brzmienie czy styl. Dla mnie wybór faworyta jest niemożliwy choć moją uwagę zwrócił „Motyl”. To piosenka o otwieraniu się na miłość. Jednak wszelkie przemyślenia związane z tym utworem zostawiam wszystkim słuchającym tej płyty.

Jednolitego charakteru i brzmienia nadaje płycie praca znakomitego muzyka Marcina Pospieszalskiego, który był producentem „A2”. W procesie tworzenia udział wzięli także inni świetni artyści: Lidka Pospieszalska, Tomas Celis Sanchez czy Sławek Kosiński. Realizacją zajął się m.in. Mateusz Otremba (Mate.o).

„A2” to już druga solowa płyta Wioli. Podobnie jak dla pisarza druga książka jest sprawdzianem klasy, tak dla muzyka jest nim kolejna płyta. Wiola Brzezińska potwierdza najnowszym krążkiem swoją pozycję, którą osiągnęła przede wszystkim dzięki wspaniałym warunkom głosowym i… szansie, jaką dała jest „Szansa na sukces”. „A2” nie jest ostatnim słowem artystki. Stać ją na więcej. Będziemy czekać. Póki co warto sięgnąć po jej najnowsze dokonanie, aby odnaleźć trochę spokoju w codziennym zabieganiu i trochę wiosny w zimie.