Powrót trochę smooth

Tragiczny wypadek samochodowy, w którym uczestniczyła Monika Kuszyńska, na 6 lat zmusił ją do rezygnacji z muzycznej kariery. Dziś, mając za sobą życiowe przetasowanie, wraca z debiutanckim albumem.

„Te piosenki są odzwierciedleniem tego, co czuję, tego co działo się i dzieje w mojej głowie.” – tak o swoim dziele mówi Monika. Rzeczywiście, płyta jest muzycznym wyrazicielem tego, w jaki sposób wokalistka zmieniła się przez smutne wydarzenia. To przemyślany album, wyważony i delikatny, momentami bardzo wzruszający.

Płyta jest bardzo spójna. Piosenki, od pierwszej do ostatniej, ocierają się o trudne przeżycia, drażliwe tematy, nawet jeśli te nawiązania są subtelne. Wszystkie teksty napisała Monika. Może właśnie dlatego autentyzm płyty uderza, aczkolwiek, robi to bardzo eterycznie lub, mówiąc wprost, bardzo kobieco. To taka balladowo-smooth jazzowa płyta, dobra na refleksyjny wieczór.

Niech nie zmyli nikogo data wydania albumu, ani premiera singla podczas koncertu na festiwalu w Opolu. Nie, płyta nie jest wakacyjna. Ale to wcale nie oznacza, że nie niesie ze sobą radości i nadziei.

Pierwszy singlem wybrano piosenkę „Ocaleni”. Monika nagrała ją razem z przyjaciółmi-chórzystami poznanymi podczas programu „Bitwa na głosy”. Dostępny jest także teledysk do tego utworu.

Tą płytą Monika podsumowuje trudny etap, który, miejmy nadzieję, ma już za sobą.
Warto odsłuchać, choćby dla przyjemności współprzeżywania.