„Jestem wolna” Błogo Agnieszki Musiał

Z płytą Agnieszki Musiał „Błogo” jestem zaprzyjaźniona już ładnych kilka miesięcy. I po tym czasie wciąż uważam, że ten krążek to jeden z bardziej udanych debiutów tego roku.

Agnieszkę znaliśmy do tej pory jako utalentowaną wokalistę związaną z zespołami: New Life M, Owca czy też z koncertem Jednego Serca Jednego Ducha w Rzeszowie. Dla mnie jednak jej płyta koncepcyjna jest pokazaniem nowej Agnieszki, która zachwyca swoim mocnym, elektryzującym głosem, wyrażającym piękne, bogate wnętrze. Rzadko miewam problemy z wyrażeniem emocji po przesłuchaniu płyty, ale w tym wypadku trudno znaleźć odpowiednie określenia czy metafory, które oddają charakter poetyckich tekstów na krążku. Wokalistka w rozmowie ze mną w czasie jednej z audycji GospelBox powiedziała, że album powstawał na przestrzeni kilkunastu lat. To słychać, że każda z piosenek jest dopieszczona, przemyślana. Płyta nie jest przygotowana w pośpiechu i słychać to w kompozycjach, aranżacjach, które i od warstwy muzycznej i tekstowej świadczą o głębi, refleksji i życiowej mądrości.
 
Agnieszka śpiewa w jednym z moich ulubionych utworów „Utulę” - „Serce moje proszę wsłuchaj się choć trochę” i to jest doskonała recepta na słuchanie płyty Błogo. Trzeba włączyć serce. W tych utworach, w historii jaką proponuje nam wokalistka każdy odnajdzie siebie. W 11 piosenkach jest mowa o miłości, tęsknocie, poszukiwaniach, radości i TYM, który te uczucia wlewa w nasze serca. Wszystkie te emocje oddane są muzycznie w świeży, niebanalny sposób. To w dużej mierze zasługa budowania napięcia, które wokalnie rozpięte jest od delikatnego szeptu aż po mocne, postawione dźwięki, nie tylko Agnieszki, ale również chórku. O wokalizach artystki pisać nie będę, bo byłby to hymn pochwalny, który nie miałby końca. Rozpływam się, zamykam oczy i lecę za głosem. Magnetyczna siła, hipnotyzująca moc, która budzi we mnie nowe pokłady siły.

Zawsze kiedy do moich rąk trafia płyta zwracam uwagę nie tylko na warstwę muzyczną, ale także na okładkę, książeczkę i cały ten klimat jaki artysta wytwarza wokół siebie np. w teledyskach. Agnieszka zachwyciła mnie tutaj najdrobniejszymi szczegółami. Mój głód estetyczny jest zaspokojony tak bardzo, że nie spodziewałam się, że może aż w ten sposób. Książeczka przygotowana na sposób pięknego dziennika z niesamowitą grafiką i kapitalnym zdjęciami Agnieszki to małe cudo.

O tym, że to świetna płyta świadczy też fakt, że nie mam jej już u siebie. Wędruje z rąk do rąk. Zarażam jej treściami kolejne osoby i co więcej kolejne podzielają mój zachwyt, chociaż w wielu innych przypadkach kazano mi się popukać w głowie i zastanowić co słyszę niesamowitego w tej czy innej płycie. Tutaj jest inaczej, a to udowadnia, że Agnieszka trafia do serca i duszy i właśnie dlatego z jej płytą czuję się błogo. Nie jest to tylko tytuł, ale właśnie nastrój jaki ona wywołuje w odbiorcy. Nie jest to tylko kunszt muzyczny, ale też wprowadzenie do modlitwy, spotkania z Umiłowanym, który sprawia że stan błogości możliwy jest do osiągnięcia. Aga bądź BŁOGOsławiona – szczęśliwa, że Pan obdarzył Cię takim talentem. Dziękuję Ci, że go nie zakopałaś, ale że jak śpiewasz „otworzyłaś serce swoje na to czego dusza pragnie a nie innych paranoje”. Czekamy na więcej!

 Angelika Sitek