Nie lękaj się! Boży Grajek i Przyjaciele

 

Płyty, które recenzujemy i które czytacie w tej zakładce na stronie Gospel Box, najczęściej przysyłają do naszej redakcji twórcy, którzy chcą wypromować swój nowy krążek. Potem dostajemy do recenzji te płyty, które przy produkcji obejmujemy patronatem medialnym. Trzecią opcją jest nasze zaproszenie danego wykonawcy do audycji i przy okazji dostajemy płytę do wykorzystania w trakcie nagrania, a potem to już samoistnie zabieramy się do pisania recenzji. Z tą płytą, o której za chwilę przeczytacie kilka słów, było zupełnie inaczej i to już pokazało, że krążek „Nie lękaj się” od Bożego Grajka i Przyjaciół będzie „inna”.

Pewnego dnia do redakcji Radia Fiat, w którym realizujemy audycję, przyszedł mężczyzna i przyniósł krążek z prośbą o przesłuchanie i wyrażenie zdania. Redaktor muzyczny zdziwiony prośbą przyniósł płytę do mnie, bo na ogół nowości wydawnicze do grania na antenie trafiają do niego poprzez wytwórnie płytowe. Ja wzięłam płytę, obiecałam przesłuchać, ale spojrzałam na okładkę i pomyślałam: kto to jest Boży Grajek? Hmm… Płyta wydana w Holandii? Tym zlaicyzowanym kraju? Hmm… I krążek sobie tak leżał. Tydzień, Dwa. Nieprzesłuchany. Któregoś dnia do redakcji dzwoni telefon, ktoś mnie szuka i pyta czy udało się przesłuchać płyty, czy nada się na antenę, czy jest szansa na rozmowę z wykonawcą, itd. Zrobiło mi się wstyd, bo faktycznie płyta do mnie trafiła, a ja żadnego namiaru, e-maila, telefonu do człowieka, który krążek przyniósł. Nic. Na szczęście Pan Bóg upomina się o to co dla Niego ważne. Obiecałam recenzję, audycję i że jak tylko skończę to się odezwę. Zaraz po powrocie do domu odpaliłam płytę i zrobiło mi się wstyd po raz drugi.

Może Boży Grajek i Przyjaciele to nie zespół, którego nazwa już mówi nam czego możemy się spodziewa, może nie śpiewamy ich kawałków na pielgrzymkach czy spotkaniach naszych wspólnot, może nie chodzimy na koncert, ale to wszystko myślę przed nimi. Teksty, które znajdziemy na płycie są dojrzałe, przemyślane, mocno osadzone w Piśmie Świętym, ale przede wszystkim płynie z nich głębia, która jest owocem modlitwy, ale i nawrócenia. Takie teksty piszą ludzie, którzy wiedzą ile zawdzięczają Bogu i jak wiele od Niego zależy. Nie ma w tych piosenkach niczego pod publikę, bo o jakiej publice mowa, skoro płyta przywędrowała z Holandii przez posłańca? Na uwagę zasługuje także muzyka. Ciekawe brzmienia gitar, które na początku przypomniały mi trochę zespół Fioretti, później poetyckość Marcina Stycznia. Jednak żadne z tych porównań nie oddaje tego, co możecie usłyszeć na płycie, bo Sławomir Maleńczyk, ów Boży Grajek jest różnorodny. Potrafi w utworze „Uzdolnij mnie” być refleksyjny i śpiewa w klimacie adoracji, a chwilę później w kawałku „Niebiańscy rodzice” wprowadza atmosferę sielanki i faktycznie uwielbienia, jakie godne jest samego Stwórcy. Świetnie na płycie wykorzystane są dźwięki życia codziennego. Mnie ujęła harmonijka ustna, której ostatnio moim zdaniem za mało było w muzyce chrześcijańskiej. Ciekawie Maleńczyk brzmi w połączeniu z damskim wokalem.

 

Intrygująca okładka zachęca do tego, żeby zatrzymać się i uwierzyć w słowa, które w Piśmie Świętym padają 365 razy – Nie lękaj się. Myślę, że Boży Grajek wybrał to wezwanie na tytuł płyty nieprzypadkowo. Musiał najpierw w nie uwierzyć, bo przecież wydawanie płyty z muzyką chrześcijańską, jak mawiają niektórzy, to w dobie internetu, rozgłośni radiowych i wszystkich platform muzycznych, czyste szaleństwo. A jednak! Dane mi było tego krążka posłuchać i uznać, że warto sięgać po to co nieznane, bo i na nieznanych wodach Pan prowadzi. Mam nadzieję, że i Wam będzie dane posłuchać 18 wyjątkowych utworów zamieszczonych na tej płycie przy okazji audycji GospelBox, do której już wiem, że chcę zaprosić Bożego Grajka. Dawno przy pisaniu recenzji nie zrodziło mi się tyle pytań co teraz. Ktoś musi mi opowiedzieć jak to było z tym krążkiem od początku do końca, bo jak to tak pozostać bez odpowiedzi?