Kiedy Bóg się rodzi


Wspólne kolędowanie ma wiele zalet. Kolędami możemy się modlić, dzięki wspólnemu kolędowaniu stajemy przed Bogiem we wspólnocie, nawiązujemy relacje z drugim człowiekiem, wreszcie rozwijamy się muzycznie i doświadczamy radości wspólnego śpiewu – takie mniej więcej wnioski wyciągnąłem z rozmowy z Łukaszem Grabałowskim i Darkiem Madejskim, którzy w styczniu poprowadzą w Częstochowie warsztaty kolędowe wspólnie z Pawłem Bębenkiem (www.warsztaty.czest.pl).

 

Uzbrojony w tę wiedzę tym chętniej sięgnąłem po najnowszą produkcję Edycji Św. Pawła: „Kiedy Bóg się rodzi”. Jest to bardzo zróżnicowany w formie świąteczny album, który powinien zaspokoić nasze wymagające bożonarodzeniowe gusta. Nie wystarczą nam bowiem kolędy – Polak, aby świętować, potrzebuje pastorałek, szeroko pojętej góralszczyzny (piosenki, opowiastki), nieco cieplejszych rytmów, szczypty jazzu oraz utworów tradycyjnych. Wymagamy też utworów instrumentalnych, które utulą nas do słodkiej drzemki po wyczerpującej i rzecz jasna obfitej kolacji. Wszystko to odnajdziemy na płycie „Kiedy Bóg się rodzi”.

Siłą krążka są znakomite aranżacje będące wizytówką rodziny Pospieszalskich. Każdy projekt firmowany tym nazwiskiem można kupować w ciemno, na pewno będzie wart uwagi i wydanych pieniędzy. Także innych znakomitych muzyków, którzy wzięli udział w projekcie nie trzeba reklamować: Trebunie-Tutki, Hania Rybka, JazGot, NewLife’M, Tabasco Club. Pomiędzy utworami muzycznymi można posłuchać gawęd czytanych przez Jerzego Trelę z tłem instrumentalnym Mateusza Pospieszalskiego.

W czasach, kiedy coraz więcej muzyki pobieramy z Internetu, a artyści zarabiają głównie na koncertach, zaczyna pojawiać się coraz więcej albumów w formie uznawanej dotychczas za wyjątkową. W przypadku „Kiedy Bóg się rodzi” płyta jest właściwie dodatkiem do książki, będącej połączeniem tomiku poezji, albumu fotograficzno-graficznego i zbioru gawęd góralskich. Artyści mają nadzieję, że takie wydawnictwo po prostu będziemy chcieli mieć, pójdziemy po nie do sklepu, a nie ściągniemy z Internetu. Dzięki swojej wyjątkowej formie album jest także znakomitym pomysłem na prezent świąteczny.

Kupując płytę spełniamy także dobry uczynek, który jest w cenie nie tylko w świątecznym czasie. Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest bowiem na wsparcie konkretnych działań Polskiej Fundacji Muzycznej, która wspomaga ludzi muzyki będących w trudnej sytuacji życiowej. W tym wypadku jest to pomoc rodzinie zmarłego Piotra „Stopy” Żyżelewicza, doskonałego perkusisty, którego usłyszeć można również na tej płycie.
Łukasz Jacek Sośniak