Razem z Matulą utulić Jezusa

            Coraz bliżej święta. Czytając te słowa wielu z was oczami wyobraźni zobaczy pewną reklamę. Ja jednak zaczynam tę recenzję od stwierdzenia, że coraz bliżej święta, bo jak święta to i kolędy.

Jedni pomyślą, o nie, znów organista, który fałszuje nasz ulubiony utwór na pasterce, drudzy ucieszą się, bo przecież znamy, śpiewamy co roku. Obojętnie, w której grupie jesteście musicie koniecznie sięgnąć po płytę Matula Jezusa utula. Krakowski zespół poda Wam kolędy w świeżych aranżacjach, które od pierwszych taktów zachęcają do śpiewania, zwłaszcza młode pokolenie.

            Pierwszym plusem tej płytki jest jej dopieszczenie graficzne. Okładka uśmiecha się do słuchacza i mówi posłuchaj mnie. Pomarańczowy kolor w kontraście do granatowych płatków śniegu i szopka wpisana M. To wszystko intryguje i zachęca. Każdy ma jednak świadomość, że nie ocenia się muzyki po okładce. Stąd odpalamy kolędy podane przez Matulę.

            Miłym zaskoczeniem jest historia kolęd. Mimo, że co roku śpiewamy, znamy od najmłodszych lat to nie każdy wie, skąd kolędy się wzięły, jaki jest ich cel, itd. Wszystko wpisane jest w Boże Słowo, które prowadzi od pierwszych chwil w tej płycie. To świadczy o tym, że muzycy nie chcą gwiazdorzyć, popisywać się jak świetnie śpiewają i grają kolędy, ale że ich celem jest poprzez muzykę przyprowadzenie do nowonarodzonego.

 

            Moim numerem 1 na tej płycie jest utwór Gore Gwiazda z udziałem dzieciaków, które zawsze ożywają i energetyzują kolędy. Gdyby nie spis kawałków na okładce byłabym w stanie pomyśleć po pierwszych dźwiękach, że to ścieżka muzyczna do jakiegoś fajnego filmu. Wcale nie polskiego. Są jednak gusta i guściki. Dla szukających zaskoczenia wokalnego Matula serwuje kolędę Północ już była. Wstęp zupełnie nietuzinkowy. A chórki i drugie głosy w refrenie zadowolą wybrednych słuchaczy.

            Ostatni już zachwyt i plus dla Matuli za drugą płytkę z wersjami instrumentalnymi, które umożliwiają śpiewanie kolęd w świetnych aranżacjach przy rodzinnym stole. Każdy może poczuć się wokalistą na poziomie. 

            Malutki minus na tą bardzo dobrą ocenę dopisałabym może za wkładkę z tekstami. Na przyszłość może jakieś chwyty dla grających? To drobiazg, ale musiałam się do czegoś doczepić, a że nie bardzo mam do czego, padło na to :) Chętnie z Wami pośpiewam!