Mała Armia Jezusa "Niebolot"

Wkręca się! Niby mała, a jednak! Mała Armia Jezusa zaprasza na lot.

            Minął ponad miesiąc od promocji najnowszej płyty Mała Armia Jezusa Niebolot, a ja dalej słyszę w głowie ten refren: Niebolot, niebolot to jest mojej wiary lot. […] Tak mi dobrze w niebolocie.

            Myślałam, że po Arce Noego, na której się wychowałam i Dzieciach z Brodą żaden zespół dziecięcy już mnie nie przekona, do czasu, aż moje własne dzieci będą w jakimś śpiewać. Sama siebie zaskoczyłam. Mała Armia Jezusa to świeże, nowe spojrzenie na granie i śpiewanie przez dzieci muzyki religijnej. To teksty, które łatwo wpadają w ucho i łatwo się śpiewają, ale i warstwy muzyczne, które zaskakują, no bo?! Kto by się spodziewał usłyszeć w utworze Niech będzie pochwalony ks. Kubę Bartczaka? A jednak.

           

Kolejnym kapitalnym aspektem tej płyty jest to, że dzieciaki, które ją nagrały nie chodzą do szkół muzycznych, nie wywodzą się z rodzin znanych muzyków, ale po prostu są zdolne i pracują na to, aby każdy kawałek dobrze się słuchało i śpiewało. Czyste Alleluja, porywające refreny o nie, On nie zostawi nas i energia jaka z nich kipi porywa na Mszach świętych każdego: najmłodszego i najstarszego. A właśnie takie są początki zespołu Mała Armia Jezusa, który posługuje na Eucharystiach.

            Wszystkie kawałki, które znajdziecie na płycie Niebolot śmiało można wykorzystać w duszpasterstwie z dziećmi, zarówno będąc księdzem, animatorem muzycznym czy katechetą. Kawałek Tatusiu już czuję, że stanie się hitem w scholi w mojej parafii. Chcesz przekonać się czy i Twojemu dziecku spodoba się podróż niebolotem? Puść mu kawałki od Małej Armii Jezusa i przekonaj się sam, że to chwyta.