Blessing "Uwielbiam tę miłość"

Wyśpiewać Papieża. Niemożliwe? A jednak. Blessing „Uwielbiam tę miłość”.   

            Listopadowy czas sprzyja zadumie i refleksji, zastanowieniu nad sensem życia. Co najlepiej pomaga przy takim medytacjom? Doskonała porcja muzyki. Zwłaszcza tej wysublimowanej, do wyjątkowych tekstów i w nietuzinkowej aranżacji. Takie kategorie spełnia płyta formacji Blessing. Składanka Uwielbiam tę miłość to teksty Karola Wojtyły wyśpiewywane i wygrywane przez młodych z grupy wokalno-instrumentalnej, która tworzy na warszawskich Kabatach.

            To ich debiutancka płyta, która jest ukoronowaniem ponad dwuletniej pracy, na co dzień związanej z posługą muzyczną na Eucharystiach. Choć słuchając płyty nie słyszy się tej „codzienności” muzycznej. Każdy z utworów jest inny, zarówno muzycznie jak i interpretacyjnie. Wybrzmiewa gospel i soul, jazzowanie, tradycyjny rock, ale i ku zaskoczeniu, że Blessing tworzą młodzi ludzie to i muzyki klasycznej.

            Teksty Karola Wojtyły w ich aranżacjach, które zawarte są na płycie Uwielbiam tę miłość usłyszała publika już podczas koncertu poezji śpiewanej w Warszawie z racji na kanonizację św. Papieża. Płyta, która trafiła do moich rąk to właśnie dziękczynienie za to wydarzenie w życiu Kościoła. Blessing wydał ją w rocznicę kanonizacji i nikogo nie dziwi dobór repertuaru. Pieśń o Słońcu niewyczerpanym, Wybrzeża pełna ciszy, Jakże odwdzięczę się morzu, Miłość mi wszystko wyjaśniła to tylko niektóre tytuły jakie słuchacz może odnaleźć na składance. Osobiście rozpływam się za każdym razem kiedy słucham Misterium Meum Mihi. Nie zauważam momentu kiedy noga sama chodzi i zaczynam dośpiewywać wokalizy.

            Jak na pierwszą płytę zachwyciłam się nie tylko dopieszczeniem warstwy muzycznej: rytmem, wokalami w momentach śpiewanych na głosy, brzmieniem gitar i perkusji, ale też warstwą estetyczną płyty. Okładka symboliczna, światło, droga i prosta czcionka w zapisie tytułu płyty, Fikuśny zaś zapis nazwy zespołu. To tylko niektóre czynniki, które przekonują o tym, że warto sięgnąć po tę płytkę. Jeśli zaś to nie przekonuje, powinien przekonać argument, że to coś nowego na muzycznym rynku wydawniczym, sięgamy po teksty św. Jana Pawła II na nowy sposób, w nowych brzmieniach, mimo że wielokrotnie muzycy brali je na warsztat, to wydanie Blessingu jest nowatorskie i zadziorne. Ja ten zadzior kupuję.