Ostrzeżenie
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/balansbieli/ftp/gospelbox/strona/images/new-lifem.
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/new-lifem
  • Foto
  • Posted

New Life’M - Trójka Polskie Radio

Ale jaja! Byliśmy w Radiowej Trójce. Cynizm jednak nie zżarł mnie jak robal jabłko – doszczętnie i do samego końca. Są jeszcze rzeczy, które wywołują u mnie gęsią skórkę, dreszczyk emocji. Warto było męczyć się wiele godzin w pociągu, truć z ciężkim sprzętem fotograficznym i jechać zatłoczonym miejskim autobusem żeby tu być. Dziś relacja fotograficzna z koncertu New Life’m w studiu im. Agnieszki Osieckiej przy Myśliwieckiej 3/5/7!

 
Każdy artysta na koncercie trochę aktorzy. Przeżywa to, co gra, to jasne, ale stara się też nieco nadrabiać twarzą, nie tylko zagrać, ale i co nieco pokazać. Dlatego cieszyłem się, że udało nam się dotrzeć na próbę i zrobić kilka ujęć w momentach, kiedy muzycy są naprawdę sobą, zachowują się na luzie, nie myślą o kamerach, obiektywach i nagłówkach gazet, uśmiechają się do siebie, albo krzywią z dezaprobatą (mistrz w krzywieniu się to perkusista Piotr Jankowski).  Jedynie Joachim Mencel jest jak Steven Seagal… skupiony i wpatrzony w klawiaturę.

 

Koncert odbył się tuż przed świętami dlatego studio miało bożonarodzeniowe dekoracje. Wiedziałem, że na choince gdzieś musi być bombka z logo Trójki i okazało się, że miałem racje! Była, wisiała tuż nad ziemią (pewnie te wiszące wyżej ktoś sobie zabrał na pamiątkę, bo było nieco pusto). Fotografując bombkę przypomniałem sobie, że to właśnie w tej rozgłośni pracuje Wojciech Mann (ciekawe czemu przyszło mi to do głowy, kiedy spoglądałem na bombkę…). Wyruszyłem więc na polowanie. Miałem szczęście. Tym sposobem zdjęcie dwóch grubasów znalazło się na moim profilu na facebooku.

 

Potem już tylko koncert. Znakomita organizacja sprawiła, że fotografowało się z przyjemnością. Tym bardziej, że nie byłem sam (jak to miło czasem mimochodem wymienić kilka sprzętowych uwag z kolegami po fachu). Nikt nie robił problemów, wejść mogłem niemalże wszędzie: za głośnik na scenę, na balkon, spacerować pomiędzy rzędami w sali. Spokojne światło, bez szaleństwa, ułatwiało jeszcze cały proces. ISO na 3200 i wio!
Efekt poniżej.

{gallery}new-lifem{/gallery}