Zakonnica w przebraniu?

Skądże! Zakonnica z krwi i kości. Mowa oczywiście o siostrze Cristinie, która piosenką „Lungo la Riva” wygrała talent-show „The Voice of Italy”. Od razu po pierwszym występie siostry pojawiły się głosy oburzenia i krytyki. Jak to możliwe, że zakonnica zamiast siedzieć zamknięta w celi, modlić się i pokutować „lata po telewizjach?!” Wielu katolikom nie mieściło się to w głowach, a siostra Ciristina nie była dla nich prawdziwą zakonnicą. Ochrzczono ją zakonnicą w przebraniu i odsądzano od czci i wiary.

Co dokładnie nie zmieściło się w głowach prawilnych katolików? Ewangelizacja. Trudno uznać za ewangelizatora np. księdza, który rzuca gromy z ambony na ludzi w kościele, ale do tych, których nie ma w świątyni, którzy autentycznie się zagubili, nie pójdzie. Siostra Cristina poszła. Zgodziła się na występ w świeckim programie, naraziła się na drwiny i śmiech, właśnie po to, żeby mówić ludziom o miłości Jezusa. Po zwycięstwie poprosiła wszystkich, aby trzymając się za ręce, odmówili wspólnie z nią Ojcze Nasz. Mało? A zrobiła znacznie więcej. 

 

To zaangażowanie w głoszenie Dobrej Nowiny dostrzegł w siostrze między innymi kardynał Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady Kultury. Na swoim profilu na Twitterze przytoczył słowa z listu świętego Piotra: „Niech każdy służy innym zgodnie z otrzymanym darem”. W ten sposób watykański dostojnik odniósł się do tego, co powiedziała młoda urszulanka o darze, za jaki uważa swoją umiejętność śpiewu. O to dokładnie chodzi! Bóg kieruje przecież do każdego z nas słowa wypowiedziane do Gedeona: „idź z tym, co masz”, a nie czekaj na desant z nieba… 

Po kilku występach siostry większość publiczności nosiła koszulki z jej podobizną. W kraju, w którym wielu księżą nie chce się zakładać stroju duchownego (bo jeszcze ktoś mi nawrzuca i co…) świeccy ludzie, wielu pewnie dalekich od Kościoła, miało na swoich piersiach podobiznę kobiety w habicie. To właśnie jest ewangelizacja. Zwracanie myśli ludzi w stronę Boga poprzez swoją postawę i słowa. 

Nigdy nie podobała mi się postawa obrażenia na cały świat. „Media są złe i stronnicze więc powinniśmy je omijać szerokim łukiem…” Ale dlaczego!? Jezus jadł ze zdrajcami swojej ojczyzny (celnikami) i rozmawiał z dziwkami. Na Niego też się zresztą za to oburzano.  Chwała siostrze Cristinie, że używając swojej pasji, mówi ludziom o Jezusie. Nie ma co się oburzać na tę sympatyczną zakonnicę. Warto ją naśladować. Kiedy ta młoda urszulanka przed całym światem wyznaje swoją wiarę nie powinniśmy kwiczeć i biadolić, ale zastanowić się, jak my możemy zrobić to samo.

„Zrozumiałam, że mam piękne przesłanie dla innych” – mówiła w programie siostra Cristina. „Papież Franciszek mówi o Kościele jako matce. Chciałabym, aby ludzie myśleli, że Kościół jest wszędzie. Czy tylko dlatego, że jesteśmy zakonnicami, nie możemy występować? A kto tak powiedział?”. No właśnie.