Kilka słów o ACTA i nie tylko…

 

ACTA… Chyba nikt nie spodziewał się, że wywoła tak wielkie wzburzenie Polaków. Zaznaczając, że jeszcze niedawno w ogóle nie wiedzieliśmy co to takiego (pytanie czy wiemy dzisiaj?) zadziwia zamieszanie wywołane wokół tej międzynarodowej umowy. Rząd wydaje się sparaliżowany poziomem reakcji społeczeństwa. Pan Boni, minister cyfryzacji tego i owego, pierwszy raz wypowiadając się publicznie nie wie, o czym mówi, a premier dostaje bęcki w Internecie, gdzie do tej pory miał prawie samych sprzymierzeńców.

Anti-Counterfeiting Trade Agrement – to umowa dotycząca zwalczania handlu towarami podrabianymi. Wielostronne porozumienie mające na celu ustalenie standardów walki z naruszeniami własności intelektualnej. Umowa dotyczy również rozpowszechniania dzieł prawnie chronionych przez Internet, tak zwanego piractwa medialnego. To właśnie ten aspekt wywołał wzburzenie, ponieważ został odebrany jako atak na wolność słowa w Internecie.

 Jakkolwiek nie oceniać umowy przyznać trzeba, że przepisy chroniące własność intelektualną są niezbędne każdemu społeczeństwu. Bez tego przyzwalamy po prostu na zwyczajne złodziejstwo. My również takie obostrzenia posiadamy. Przepisy, które znajdziemy w ACTA są obecne w Polskim prawie od 2007 roku, od kiedy włączyliśmy do polskiego prawodawstwa dyrektywę Parlamentu Europejskiego w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej.

 Niektóre analizy podkreślają wręcz, że polskie prawodawstwo jest surowsze niż wymagania ACTA. Chodzi szczególnie o ustalenia wysokości odszkodowania za naruszenie praw autorskich oraz w zakresie odpowiedzialności karnej za rozpowszechnianie cudzych utworów (ACTA wymaga odpowiedzialności tylko w przypadku działań na skalę handlową).

 ACTA w rzeczywistości jest „faktem medialnym”, a największym zagrożeniem płynącym z tej umowy jest to, które sprawi że spadną sondaże obecnego rządu. Korzyścią z całego zamieszania jest dyskusja, która powstała wokół praw intelektualnych i piractwa, która powinna być prowadzona w każdym współczesnym cywilizowanym społeczeństwie.

 Wielu artystów traci należne im wynagrodzenie ponieważ korzystamy bezprawnie z ich własności intelektualnej. Taki stan rzeczy jest barbarzyński. Czy rozwiązaniem tego problemu jest nasze dotychczasowe prawodawstwo lub umowa ACTA? Oczywiście, że nie. Rozwiązaniem jest edukacja, budowanie świadomości własności intelektualnej oraz zmiana sposobów dystrybucji muzyki, opracowanie mechanizmów przyczyniających się do ograniczenia piractwa, nie polegających jedynie na zaostrzeniu przepisów.

 Internet jest obrazem współczesnego społeczeństwa. Nie jest jakąś szczególną przestrzenią wolności i enklawą niezależności. Jest taki, jacy jesteśmy my, uwikłany dokładnie w to samo, w co uwikłane są społeczeństwa, a jednocześnie jest znacznie przed nami, daje nam możliwości których na razie nie umiemy wykorzystać. W Internecie, podobnie jak przy stołach w naszych domach, w kawiarniach i na ulicach, trwa wymiana poglądów, handel, działa na nas reklama i marketing, dociera do nas informacja i propaganda, atakują nas korporacje i wszelkiej maści organizacje. W Internecie spotyka się współczesny świat, a nie ufoki z Marsa…

 Cześć ludzkiej aktywności przeniosła się w tę wirtualną przestrzeń. Coraz częściej zdobywamy w necie informacje, „spotykamy” znajomych, piszemy swoje pamiętniki i dzielimy się przemyśleniami (blogi). W Internecie prezentujemy swoją ofertę (firmy), prezentujemy siebie, kupujemy i sprzedajemy, zamawiamy usługi, korzystamy z rozrywki, a nawet szukamy życiowego partnera. Internet wchłania i konsoliduje kolejne aspekty naszego życia. Przykładem są współczesne media, które nie tyle giną, ale zmieniają się i przekształcają, „wsiąkają” w Internet, który zmieli je, zmieni i wypluje w Innej formie. Proces ten widać gołym okiem. W telewizjach XXI wieku nie ma praktycznie programu, w którym nie pojawiały by się informacje z Internetu. Telewizje szybkość internetowego newsa nadrabiają paskiem u dołu ekranu, ale to stan przejściowy, nawet wielkie medialne korporacje musza ulec. Wcześniej czy później będą częścią ogólnoświatowej sieci.

 Internet jest tez jedną z głównych przyczyn upadku autorytetu nauczyciela (oczywiście nie on sam, ale internetowy analfabetyzm pedagogów). Trudno mieć szacunek dla starszego człowieka, który nie ma zielonego pojęcia o świecie, w którym porusza się młodzież. Różnica pokoleń była zawsze, jednak zawsze były również punkty wspólne, na których można było się zaczepić. Dzisiaj jest ich coraz mniej.

 Ani współczesne szkoły, ani korporacje, stowarzyszenia czy prawodawcy nie nadążają już za rozwojem technologicznym, który przyniósł Internet. Tak szerokiego wpływu na nasze życie nie miało wcześniej żadne dziejowe wydarzenie. Druk, kolej, silnik spalinowy, telefon – miały ogromny wpływ na nasze życie, ale nie aż taki jak ma, a raczej będzie miała, ogólnoświatowa sieć.

I właśnie dlatego umowy typu ACTA wydają mi się nieco zabawne. Kiedy wchodzą w życie najczęściej są już prehistorią, opowieścią o świecie, który jest już za nami. Internet rozwija się więcej niż wykładniczo, współczesne struktury społeczne pozostają w tyle za społeczeństwem. Obecny świat mija. Międzynarodowy kryzys jest tylko jednym z symptomów. To nowe społeczeństwa i nowi ludzie stworzą język, którym opiszą rzeczywistość, która ich otacza.

Łukasz Jacek Sośniak
kontakt: lukaszjaceksosniak(at)gmail.com
blog: www.blog.zinnejbeczki.pl
blog foto: www.blog.lukaszsosniak.com