207 Audycja - ks. Kuba Bartczak

W świecie Bożych planów nic nie dzieje się przypadkiem… Okazuje się, że nawet niewinne (no, może nie całkiem…) wyjście na papierosa może okazać się wykorzystane przez Szefa do czegoś dobrego. Tak było tym razem. Na Jasnej Górze, w tzw. Bramie Papieskiej, spotkałem ks. Kubę Bartczaka, który przyjechał na rekolekcje kapelanów szpitalnych. Umawialiśmy się na nagranie od ponad roku, a spotkaliśmy się na tzw. „dziko”. – Pełen spontan – skwitował całą akcję Kuba.

Wcześniej ks. Kuba zostawił w radiu swoją nową płytę „Powołanie”. Na Gospel Boxie mogliście w ostatnich miesiącach śledzić poczynania księdza-rapera w jego pracy nad krążkiem. Poczynając od przełomowego teledysku do kawałka „Pismo Święte”, przez teledysk do utworu „Modlitwa”, aż po ostatni klip do piosenki „Wolność”, przygotowanej wspólnie z innymi naszymi znajomymi z zespołu Fragua.

Napisałem o przełomie, który nastąpił wraz z pojawieniem się na you tubie teledysku do „Pisma Świętego” nie bez podstaw. To właśnie wtedy ks. Kubę zauważyły ogólnopolskie media, dzięki którym – nawet tym nieprzychylnym Kościołowi – mógł dotrzeć z ewangelicznym przesłaniem do znacznie szerszej publiczności niż jego koledzy po fachu. – Nie jestem częścią mediów. Reprezentuję w nich wszystkich księży, również tych szykanowanych i posądzanych o pedofilię. Jestem częścią Kościoła – mówi ks. Kuba.

Dziś jego piosenki można usłyszeć nie tylko w chrześcijańskich rozgłośniach, ale także na komercyjnych falach. – Mam świadomość, że media nie interesują się moją twórczością ze względu na jej jakość, ale na pewną ciekawostkę jaką jest to, że ksiądz rapuje. To dobrze, nie przeszkadza mi to – wyjaśnia ks. Bartczak.

Pewne jest to, że twórczość Kuby obroni się również poziomem muzycznym. Warto żeby w świat szedł przekaz, że chrześcijanin to nie ten koleś, który kiepsko nawija, który ma problem z flow i nie umie klecić bitów… Chrześcijanin, jak mówi Arkadio, to „nie chłopiec do bicia z liścia, żeby zamilkł”, ale wojownik, który silnie przeżywa swoje spotkanie z Jezusem i pragnie to przekazać odbiorcom swojej sztuki. Świetnie jeżeli robi to na najwyższym poziomie.

Zanim został księdzem Kuba przez cztery lata zajmował się hip-hopem wspólnie ze swoim bratem. Był członkiem ekip hip-hopowych (Drugi komplet i Drutz).Nagrywał pod ksywką Mane. ­– Nawijaliśmy jak większość raperów o tym, że jesteśmy najlepsi, że jesteśmy przekozakami, że najlepsze jest nasze osiedle i kumple, że tam gdzie my tam są najlepsze imprezy itd. – wspomina ks. Kuba. – Nie wstydzę się tej twórczości jeżeli chodzi o stronę muzyczną, byliśmy rzeczywiście całkiem niezłą ekipą, tworzyliśmy dobre kawałki, ale wstydzę się niektórych tekstów – dodaje.

W najnowszej audycji rozmawiam z ks. Kubą o jego nowej płycie zatytułowanej „Powołanie”. – Powiem krótko, dla mnie powołanie, to miłość – mówi ks. Kuba. – Płyta dotyczy bardzo poważnego życiowego tematu jakim jest Pan Bóg, ale to płyta nawinięta na luzaku – opowiada.

Ks. Kuba Bartczak jest wikariuszem parafii św. Elżbiety we Wrocławiu przy ulicy Grabiszyńskiej (Święcenia kapłańskie 2007r.). – Moi koledzy z seminarium nie utożsamiają się z moim gustem muzycznym, twierdzą, że jest to „antygust”, ale ja już naście lat się z tego nie mogę wyleczyć. Podobają mi się te bity.

foto: facebook.com/KsiadzJakubBartczak