199 Audycja - Grzegorz Góralczyk

Miłośnikom muzyki gospel nie trzeba przedstawiać Grzegorza Góralczyka. To człowiek, który nie ogranicza się jedynie do opowiadania światu o muzyce gospel za pomocą swojego portalu RodzinaGospel.pl, ale sam jest artystą występującym z własnym chórem – Projektem Ambasador. Całkiem niedawno odwiedziliśmy Grzegorza w Katowicach, gdzie zespół koncertował. Tym razem „Ambasador” gospel pojawił się w naszych skromnych progach w Częstochowie.

Z Grzegorzem rozmawiamy o jego spotkaniu z muzyką gospel, o przyszłości tego gatunku w Polsce i nowych projektach promowania gospel w naszym kraju. Nie unikamy oczywiście tematu Projektu Ambasador, który wciąż się rozwija i zmierza do wydania „pełnowymiarowej” płyty, na której pojawi się znacznie więcej utworów niż na „epce”. Zapowiada się ciekawie zważywszy, że priorytetem dla chóru jest jakość nagranego materiału.

Projekt Ambasador to młoda i bardzo obiecująca grupa z Poznania o gospelowych korzeniach, rockowych ciągotach i pasją do uwielbienia Boga przez muzykę i taniec. Zespół ma charakter ekumeniczny. Szerszej publiczności jest znany przede wszystkim z wieczorów uwielbienia prowadzonych podczas warsztatów gospel w różnych miastach Polski. W maju zagra na festiwalu „Bądź jak Jezus” w Mysłowicach, na którym jako główny artysta wystąpi Israel Houghton. Zespół swoim zaangażowaniem pragnie poszerzać granice Królestwa Bożego na ziemi ustanawiając jego bezpieczną Ambasadę w każdym z nas.

Jedyny koncert „Ambasadorów” na którym byliśmy, był dla nas zaskakującym wydarzeniem. Do tej pory znaliśmy Grzegorza Góralczyka, lidera grupy, jedynie z jego działalności promującej muzykę – głownie z portalu internetowego „Rodzina Gospel”. Tym razem dał się poznać jako charyzmatyczny wokalista i lider niezwykle ciekawej muzyczno-uwielbieniowej formacji.

Zaskoczeniem był głównie poziom muzyczny koncertu. Chyba niedocenialiśmy „Ambasadorów”, spodziewaliśmy się czegoś bardziej... (wybaczcie) „parafialnego”. Tymczasem mieliśmy przyjemność uczestniczyć w koncercie „z ikrą”. Połączenie rockowych brzmień i gospelowego zaśpiewu spodobało mi się do tego stopnia, że świeżutki krążek „Ambasadorów” bardzo często śmiga w radiowym odtwarzaczu. 

Ogromną zaletą „Projektu” są autorskie piosenki z polskimi tekstami. Coraz więcej grup gospelowych zaczyna otrząsać się z mody na bezkrytyczne naśladowanie zachodnich muzycznych wzorców. Liderzy chórów i zespołów z coraz większym zainteresowaniem spoglądają na polskie tłumaczenia zachodnich uwielbieniowych szlagierów (np. „God’s Property”),  a czasem, jak to czynią „Ambasadorzy”, stawiają na oryginalne polskie teksty. 

Uważam to za ogromny postęp i słuszną tendencję, zważywszy, że muzyka gospel ma służyć modlitwie. Tym tropem poszli przecież ojcowie soborowi pozbywając się łaciny na rzecz języków lokalnych. Chodziło o zrozumienie tekstów, którymi się modlimy.

 Nie będzie oczywiście żadnego „soboru gospelowców”, ale zapewne tendencja jest stała, a polska muzyka uwielbieniowa na tyle dowartościowana, że może dojrzeć i wyfrunąć z rodzinnego (czyt. amerykańskiego i angielskiego) gniazdka. Jaskółką tych zmian (nomen omen) jest np. twórczość wspomnianego „God’s Property” czy właśnie „Projektu Ambasador”. Także na płytach i na koncertach innych grup śpiewających po angielsku pojawiają się „przebiśniegi” w postaci utworów w języku polskim. 

W „Projekcie Ambasador” ciekawa jest też korelacja poziomu płyty z efektem, jaki ich muzyka tworzy na koncercie. Bardzo często gospelowe zespoły świetnie sprawdzają się na żywo, ale kiedy pojawia się ich płyta jest już gorzej. W tym przypadku materiał zawarty na płycie „Mogę wszystko w Nim” współgra z tym, który pojawia się na scenie. Rzecz jasna scenicznie zespół wypada lepiej, ale taki charakter ma muzyka uwielbieniowa – wymaga śpiewu na żywo, z udziałem modlącej się publiczności. Charakter tego typu utworów jest jak najbardziej „live”, dlatego trudno oczekiwać od studyjnej płyty, że znajdziemy na niej podobną energię. Minusem jest tylko to, że na krążku znalazło się zaledwie pięć utworów.

„Projekt Ambasador” nie ogranicza się jedynie do działań koncertowych i nagrywania kawałków. Kto był na koncercie ten wie, że muzykom i wokalistom towarzyszą także tancerze! W Katowicach mieliśmy okazję obserwować jednego z nich Tomka Smolczyka. Tańcząc z flagami tworzą nie tylko atmosferę i żywą dekorację koncertów, ale są elementem przedstawienia, całości jaką tworzy spotkane organizowane przez „Projekt Ambasador”.

„Projekt” podoba się publiczności również biorąc pod uwagę kategorię „show”. Dowodem na to są liczne koncerty zagrane przez zespół w niedługim przecież czasie od jego powstania. W przeciągu kilkunastu miesięcy istnienia Projekt Ambasador zagrał koncerty i zorganizował wieczory uwielbienia m. in. w Poznaniu, Gnieźnie, Dąbrówce, Swarzędzu, Kościanie, Murowanej Goślinie. „Ambasadorowie” zaprezentowali się też szerszej publiczności podczas znakomitego wspomnianego już koncertu w Boże Ciało w Mysłowicach. 

Nazwa zespołu ma korzenie w 2. Liście do Koryntian 5:20: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. „W niektórych tłumaczeniach Biblii użyte w oryginale Listu greckie słowo „presbeuo” tłumaczone jest jako „ambasadorzy Chrystusa”. „Pragnieniem zespołu jest służyć muzyką i czasem uwielbienia wszędzie tam, gdzie pojawia się taka możliwość i potrzeba. Celem: radosne świętowanie tego, że Bóg jest, szukanie jego obecności i doświadczanie jego działania” – piszą na swojej stronie internetowej.