189 Audycja - Hiob

Odwiedził nas Hiob! W prawdzie nie ten biblijny, ale jednak Hiob. Nazywa się Tomasz Karenko i jest kolejnym bardzo zdolnym reprezentatem polskiego hip-hopu. Jak wielu innych raperów dysponuje nietuzinkową osobowością, co sprawia że koncertowe spotkania z Hiobem stają się wyjątkowymi chwilami.

 Skąd wziął się Hiob? Wystarczy przeczytać te księge Pisma Świętego aby zrozumieć. Hiob narodził się na skutek tragicznego wydarzenia, jakim w grudniu 2010 roku stała się dla rodziny Tomka strata dziecka. Hiob – doświadczony przez Boga. – Od tej traumy wszystko się zaczęło – mówi Hiob.

Odszedłeś cicho w sekrecie bez pożegnania
Na twym pierwszym zdjęciu została czarna plama
A w sercach rana, dramat jak zbrodnia i kara
I łzy na policzku oraz rzeczywistość szara
Nie oglądać się za plecy, to już wszystko się zdarzyło
Tyle marzeń oraz pragnień pozostało hiroszimą
Zgniłą chwilą, która może wydać owoc
Pomóc przełknąć gorycz straty, stanąć z podniesioną głową
Pozostać sobą? Już nie jestem tym kim byłem!
Z maniaka uporem proszę Boga o tę siłę!

(frag. utworu „Memento Mori”)

Tomek doświadczył tego, że Bóg dał siłę. Dał siłę, by przetrwać ból, dał siłę i nową nadzieję. Dał też nowe życie, którym wraz z żoną cieszą się od jakiegoś czasu – córeczkę Zuzannę. Najwyższy dał też inspirację. Tragedia sprawiła, że w sercu Tomka pojawiły się uczucia – cierpienie, ból i rozpacz, a wreszcie słowa, które płynęły, aż wreszcie znalazły swoje ujście na płycie.

2 maja odbyła się oficjalna premiera długo oczekiwanej płyty „Styl Południowo-Wchodni” Hioba czyli Tomka Karenko. Prezentacja krążka odbyła się w Tarnowie. – Ta płyta to spełnienie mojego ogromnego marzenia! – mówi Hiob

Nie zawsze tworzył hip-hop. Z muzyką żyje blisko od ponad 10 lat – znane mu są klimaty rockowe, hard rockowe, grał też reggae. Teraz, jak sam mówi, Bóg skierował go w stronę stylistyki hip-hopowej. I wiedział, co robi – jak to On ma w zwyczaju wiedzieć.

Sam o sobie mówi we wstępie do swojego bloga:

„Nazywam się Tomasz Karenko. Mam 32 lata. Jestem Katolem, mężem mojej żony, tatem naszej córki, wokalistą i tekściarzem w kilku projektach muzycznych. To moje kolejne podejście do napisania tego świadectwa. Poprzednie mogłoby mieć pewnie ze 30 stron, gdzie zawarłem z grubsza swoje życie. Przejście przez labirynt, przez upadki. Życie w ciepłym bezpiecznym szambie, choć na dłuższą metę śmierdzącym i niewygodnym. O swojej hipokryzji i próbie oszukania Pana Boga, a tak naprawdę najbardziej samego siebie.” 

Po więcje warto zajrzeć tu:  http://hiobowy.blog.pl